SHALL WE?

Picture a tall, dark figure, surrounded by cornfields…
NO, YOU CAN’T RIDE A CAT. WHO EVER HEARD OF THE DEATH OF RATS RIDING A CAT? THE DEATH OF RATS WOULD RIDE SOME KIND OF DOG.
Picture more fields, a great horizon-spanning network of fields, rolling in gentle waves…
DON’T ASK ME I DON’T KNOW. SOME KIND OF TERRIER, MAYBE.
…fields of corn, alive, whispering in the breeze…
RIGHT, AND THE DEATH OF FLEAS CAN RIDE IT TOO. THAT WAY YOU KILL TWO BIRDS WITH ONE STONE.
…awaiting the clockwork of the seasons.
METAPHORICALLY.”
― Terry PratchettReaper Man

brakuje takich ludzi. i odszedł kolejny.

plnog #14

przez ostatnie dwa dni miałem okazję uczestniczyć w PLNOGu. na poprzednią edycję niestety w ogóle nie dotrałem i żałuję tym bardziej, że wspólnie z Andrzejem Targoszem tą konferencję wymyśliliśmy a potem stworzyliśmy.

przez ostatnie parę lat wiele się zmieniło – to co zostało interesujące, to społeczność, która ogromnie się rozwinęła. nie wiem niestety czy w taką stronę, o jakiej myśleliśmy – ale sam fakt, że nadal jest wiele dyskusji ‘co dalej’ i ‘co jeszcze możemy zrobić’ daje nadzieję, że będziemy poruszać się w dobrym kierunku.

mam dwie obserwacje po tej edycji – ponieważ udało mi się nie tylko porozmawiać trochę z ludźmi, ale również posłuchać sesji.

po pierwsze – SDN. wszyscy mówią o SDNie. w zasadzie prawie wszyscy również nie mają zielonego pojęcia co chcieliby przekazać, ale SDN (i rasowo – jednorożce) był obecny prawie w każdej prezentacji (ja również nie mogłem odmówić sobie przyjemności :P). przez pryzmat tych czternastu edycji można zauważyć, jak bardzo zmieniliśmy się jako społeczność i jak ogromny wpływ ma na to SDN. co będzie dalej? zobaczymy. widać i dobre i niedobre efekty.

po drugie – zadawajcie pytania. bądźcie ciekawi. w trakcie sesji (jeśli prelegent jest na to przygotowany), po sesji, na korytarzach. pytajcie a będzie Wam dane – dobre pytanie potrafi zainspirować prowadzącego do dalszego poszukiwania. w trakcie swoich prezentacji zwykle sam znajduje jedno albo dwa miejsca, w których sam zadałbym sobie pytanie ‘czemu?’ albo ‘jak konkretnie jest to zrobione?’. przy przygotowaniach nie zawsze starczy czasu na przeczytanie i przemyślenie wszystkiego, więc współpracująca widownia to prawdziwy dar dla prowadzącego. dobre pytania potrafią pomóc słabemu prezenterowi, ale i jeszcze uatrakcyjnić dobrą sesję – przez żywą dyskusję. co ciekawe, nasi goście z zagranicy ciągle pytają, czemu nie zadajemy pytań w przeznaczonym na to czasie tylko potem – na boku. nie wstydźcie się. między innymi po to robimy PLNOG żeby dzielenie się wiedzą stało się domeną całej społeczności.

na piętnasty PLNOG szykujemy kolejne poprawki. nie można spoczywać na laurach. co swoją drogą oznacza, że muszę się w końcu recertyfikować :)

aha – prezentacja znajduje się tutaj.

do odnajdywania kotów w internecie…

…google użyło CPU, ale dzisiejsze eksperymenty z tzw. ‘głębokiego uczenia’ dzieją się w ogromnej większości na procesorach GPU montowanych w nowoczesnych kartach graficznych. 3 komputery mogą zastąpić 1000… co ciekawe jednak, te bardziej zaawansowane wyliczenia i ludzie, którzy kiedyś zajmowali się nimi dzisiaj pracują dla Baidu, czyli chińskiego konkurenta Google… skala? pieniądze?

a IBM nadal kocha mainframe‘y – za mało jest jednak informacji, czy ten z13 naprawdę jest sensowniejszy niż armia mniejszych pecetów – tak jak robią to dzisiaj wszyscy pozostali. czas pokaże.

co ostatnio przeczytałem – edycja styczeń 2015

ostatnio przeczytane i odnotowane jako wartościowe:

  • Think like a freak – wspaniałe anegdoty z życia wzięte i przykłady tego, że jak tylko nie wiesz że czegoś nie da się zrobić, prawdopodobnie uda Ci się to zrobić ku wielkiemu zdziwieniu wszystkich. Tzw. “ustalone twardy” są ogromnym problemem w dzisiejszych czasach – po części dlatego, że w dużej mierze wiedza jest bardzo powierzchowna i jej po prostu brakuje, więc łatwo jest ustalać “niepodważalne prawdy”, a po drugie dlatego (jak sądzę), że tak wygodniej.
  • Freakonomics, Superfreakonomics – ta sama liga i podobne rozważania jak ‘Think like a freak’ – polecam przeczytanie obu.
  • First, break all the rules – ciekawa pozycja dla wszystkich osób zarządzających ludźmi – w dowolnej firmie. Ciekawe przykłady, zalecenia (4 ogólne i 12 pytań, na które warto odpowiedzieć…) i w końcu – wyniki badań. Wydawałoby się, że to wszystko są dosyć oczywiste rzeczy, a jednak świadome spojrzenie na to, co wyrabia się na codzień w firmach powoduje, że włos jeży się na głowie ;)
  • Dealers of lightning – fascynująca opowieść o Xerox PARC i słowo ‘fascynująca’ wcale nie jest przesadzone. W książce znajdziecie wielu późniejszych geniuszy, którzy wynieśli z Xerox PARC pomysły, sposób myślenia i podejście do innowacji takie, jakiego możemy sobie w Polsce tylko życzyć.
  • Tankiści – “prawdziwa” historia żołnierzy 1. Brygady Pancernej. Warto przeczytać, żeby rozumieć kontekst zarówno bardzo popularnego (legendarnego) serialu jak i wyrobić sobie swój punkt widzenia na różne decyzje podejmowane na szczeblu taktycznym i strategicznym.
  • Command & Control – książka prowadząca nas od wypadku w silosie rakiet atomowych w USA, który fabularnie toczy się przez całą książkę, przez zarządzanie informacjami na temat rozlokowania broni, dyskusjami między głowami państw o tym, co dalej a także ogólnych infomacji jak na przestrzeni lat uczono się na błędach w czasem dramatycznych okolicznościach. Warto przeczytać, dla szerszego spojrzenia na jeden z ważniejszych temat z którym ludzkość nadal sobie nie poradziła.

nieustannie zafascynowany pozostaje książką “Fight Club” z której cytaty takie jak ‘Loosing all hope was freedom’ warto sobie przeczytać parę razy a potem przemyśleć.

ietf i nowe pomysły

przeglądając notki z ostatniego spotkania IETF natrafiłem na ciekawy pomysł – możliwość podzielenia obszaru zerowego OSPF na obszary, bezprzerwowo, w ramach procesu migracji. ciekawa sprawa.

z drugiej strony, tak jak spodziewałem się od samego początku, ktoś zaproponował właśnie rozszerzenie FlowSpec na IGP – w tym przypadku OSPF. brawo…

z ciekawszych informacji, postępują prace nad próbą ustandaryzowania wirtualnych sieci nakładkowych – zarówno z punktu widzenia architektury jak i bezpieczeństwa. ciekawe, jak to długo jeszcze potrwa.

na szczęście, udało się też popchnąć trochę do przodu interfejs I2RS. wygląda na to, że mimo pewnej stagnacji związanej z ogromem zagadnienia, jednak prace posuwają się do przodu.

mimo, że część inżynierów sieciowych porównuje oglądanie i przeglądanie notatek ze spotkań IETF do obserwowania, jak rośnie trawa – jednak coś się rusza do przodu.